|
Gdyby kilka lat temu ktoś
powiedział mi, że gotycki metal przestanie być kiedyś muzyką niszową,
nigdy bym mu nie uwierzył. Jednak dziś jest to jedna z najpopularniejszych
odmian ciężkiego grania, zyskująca z każdym dniem rzesze nowych
zwolenników. Obecnie można nawet wymienić pewne kraje "specjalizujące się"
w tym gatunku muzycznym. I obok takich bastionów mrocznego grania, jakimi
bez wątpienia są kraje skandynawskie, Niemcy czy Polska, powstaje teraz
kolejny - Włochy. W cieniu ich sztandarowych "produktów eksportowych" w
postaci Lacuna Coil i Novembre powstał kolejny, który ma wszelkie
predyspozycje, by dołączyć do ścisłej elity.
Klimt 1918, bo o nim mowa, jest zespołem nowym, który dotychczas na swoim
koncie miał jedynie demo "Secession Makes Post-Modern Music", a "Undressed
Momento" to ich pierwszy album studyjny. Chcąc zaklasyfikować tę muzykę,
można by jedynie wymienić trzy zespoły i sprawa byłaby oczywista. Anathema,
Opeth oraz Katatonia - to właśnie te, z których Klimt 1918 najczęściej
czerpie swoje inspiracje. Co więcej, czerpie je w pięknym stylu, nie
rezygnując przy tym z oryginalności. Dowodem mogą być występujące obok
angielskich wokale w ojczystym języku muzyków.
Płyta to delikatna i melodyjna, jednak nie pozbawiona mocniejszych riffów
gitarowych, które dają o sobie znać praktycznie w każdym utworze. Jak na
materiał debiutancki, album brzmi całkiem nieźle. Sporo zasługi w tym
dwóch członków wspomnianego przeze mnie Novembre (Massimiliano Pagliuso
oraz Giuseppe Orlando), którzy nie tylko gościnnie znaleźli się na
opisywanym krążku, ale również zajmowali się miksowaniem i masteringiem
gotowego materiału. Dzięki temu nie wyczuwamy, że mamy doczynienia z
materiałem debiutanckim. Lepsza produkcja i nagranie przekłada się zaś na
lepszy odbiór muzyki, a ta zaspokoi z pewnością szerokie grono słuchaczy.
"Undressed Momento" to dowód na to, że włoska scena się rozwija i zaczyna
docierać do większej liczby słuchaczy, a obok takich sław jak Lacuna Coil
czy Novembre powstają zespoły młode, lecz talentem tym starszym nie ustępujące.
Jeśli muzycy Klimt 1918 podążać będą w obranym na debiutanckim krążku
kierunku, to jestem pewny, że wkrótce dołączą do czołówki i na pewno
jeszcze o nich usłyszymy. Ten potencjał, który w nich drzemie, powinien
zostać wykorzystany. Polecam! |